The Legs, the Nose and Mrs Robinson.
Uwaga! Blog sponsorowany przez River Song - pełen SPOILERÓW.

sobota, 25 lutego 2012

(Sz)Ach Matt! Top Gear

Odcinek z Mattem Smithem już w tę niedzielę!
Więcej zdjęć tutaj.


Czy ten człowiek w ogóle umie prowadzić? Mam co do tego poważne wątpliwości. Ale szałowa dżinsowa kurtka jest obecna.

Doctor Who. Kogo zagra Mark Williams?

No już nieważne, kim jest to dziewuszysko, ale czy kostium Marka Williamsa jest aż zbyt podobny do stylówy Rory’ego... Jak myślicie: pan Williams senior czy stary Rory?

Doctor Who - aktorzy w serii siódmej

Ten post powinien mieć tytuł: When fandoms collide...


Po pierwsze, wspomniany już Mark Williams, czyli Tata Rona, czyli Arthur Weasley. Również: jeden z przydupasów Cruelli De Mon, jeśli jesteście fanami aktorskich filmów Disney’a.

Ale to nie koniec robienia dobrze fanom Harry’ego Pottera. W nowej serii wystąpi również David Bradley (a.k.a. Argus Filch). Na zdjęciu dla niepoznaki również kot. Nie wiem, czy pojawi się w Doctorze Who.
No a na koniec najważniejsze! Rupert Graves, czyli nie kto inny jak inspektor Lestrade z Sherlocka! No i możecie go również pamiętać z Single Father, gdzie grał ojca córki Davida Tennanta. Tak było, naprawdę.

Doctor Who - Fantastyczna Trójka

A może powinnam napisać: Fantastyczna Czwórka? W końcu TARDIS też jest na zdjęciu...

Doctor Who - seria siódma tuż tuż!

No, na jesieni.
Ale z każdym dniem to i tak bliżej niż dalej! (Przed chwilą moje palce same wstukały w klawiaturę „dalek” zamiast „dalej”. Chyba jeszcze nie jest ze mną tak źle).

Poza tym – whomanistyczny los mi sprzyja. Ja postanawiam napisać coś na blogu, a tu proszę: u Comboma piękne podsumowanie tego, co wiemy o sezonie siódmym! Wystarczy tylko przetłumaczyć. (Wyjaśnienie dla czepialskich: tak, Combom mi pozwolił).

Ale najpierw najważniejsze! Patrzcie, jak pięknie ubrali Rory’ego!
Tak, wiem. Państwo Pond. Williams, Williams! Patrzę na nich od dwóch sezonów i zaczyna mi coraz natrętniej towarzyszyć myśl „niech ktoś ich wreszcie pozabija”. No bo ile można. Ale Moff rzecze, że w tym sezonie już koniec, oby tym razem nie kłamał. (Komu jeszcze co jakiś czas się przypominają jego zapewnienia sprzed piątego sezonu, że Amy Pond i River Song to tylko przypadkowa zbieżność nazwisk? Ja mam ochotę zatłuc go czymś twardym. Najlepiej Brilliant Book. No, ale wtedy wszyscy mu jeszcze wierzyli).


Dygresja za dygresją. Wiedziałam, że to się tak skończy.


Lista odcinków:
Chyba ją sobie darujemy. Wiadomo, że odcinków trzynaście, w każdym wystąpi Matt, Pondowie na początku serii, potem miejmy nadzieję, gdzieś odpadną. Tytułów żadnych nie ma ofkors. Przejdźmy do ciekawszej sekcji...


Ploty potwierdzone:

  • Chris Chibnall (42, The Hungry Earth, Cold Blood) i Mark Gatiss (The Unquiet Death, The Idiot’s Lantern, Victory of the Daleks, Night Terrorspiszą odcinki do serii siódmej. Jeszcze nie wiadomo, które. Toby Whithouse (School Reunion, The Vampires of Venice, The God Complex) napisze drugi odcinek. Moff oczywiście początek i finał. No i coś jeszcze. Się okaże.
  • Kto będzie reżyserował? Saul Metzstein, Farren Blackburn. Nie znam tych ludzi. Zresztą, co mnie to obchodzi, i tak nie zobaczę ich mord w Confidentialu.
  • Doctor spotka nowego przyjaciela w najbardziej nieoczekiwanym miejscu.
  • Wróci River Song! (W tej roli oczywiście Alex Kingston).
  • Moffat stwierdził, że pierwszy odcinek będzie trochę jak Szklana pułapka (Die Hard), a jego tytuł będzie brzmiał: [Spoiler] of the [Spoilers]. Dzięki, Moff.
  • Mark Gatiss ostatnio zdradził, że jego odcinek będzie zawierał słowa:
    • meat [mięso],
    • klaxon [klakson, ale o taki, czy to ma jakąś polską nazwę?],
    • Vienna [Wiedeń].
  • Nie będzie żadnych dwuczęściowych odcinków! Co za nuda! Jak to?
  • Jeden odcinek będzie kręcony w Hiszpanii. Podobno jeden z pierwszych trzech. W tymże odcinku niejaki Rob Cazavos zagra Waltera.
  • Pierwszy dzień kręcenia: 20 lutego 2012. Matt Smith, Karen Gillan i Arthur Darvill w domu Pondów.
  • Na planie widziano Marka Williamsa (Arthur Weasley!). 
  • Najprawdopodobniej teraz nagrywają odcinek drugi.
Ploty niepotwierdzone:
  • Kolejny towarzysz Doctora nie będzie pochodził z Ziemi. [Huhuhu!]
  • Yeti wraca w siódmej serii! I jakiś inny klasyczny potwór również.
  • Amy Pond umrze, ale Rory będzie żył. [Lepiej tak niż na odwrót.]
  • Podobno w odcinku Gatissa wrócą Ice Warriors.
  • Moff i James Corden chcieliby, żeby wrócił Craig Owens, ale nie wiadomo, czy się uda.
  • Sophia Myles (Reinette Poisson) pojawi się w siódmej serii. Chodzą ploty, że będzie nową towarzyszką.

No i znów kręcą w Bad Wolf Bay. Znaczy na tej samej plaży.



poniedziałek, 9 stycznia 2012

Danny Horn "My Scar"

Uprzejmie donoszę, że Danny wrzucił na swój kanał na YouTube nową piosenkę. Bez zachwytów tym razem, ale zawsze miło na niego popatrzeć. 

Karen Gillan u Grahama Nortona

Karen Gillan 6 stycznia 2012 była gościem programu The Graham Norton Show, w którym opowiadała o swoim nowym filmie We'll Take Manhattan (pokazano nawet klip z tej produkcji!), o planowanym powrocie do Doctora Who (nieee...) i o karierze modelki.



Pozostali goście też poniekąd whomanistyczni: Gerard Butler, pochodzący z Paisley w Szkocji aktor oraz Martin Freeman, odtwórca roli Watsona w Sherlocku BBC.

We'll Take Manhattan z Karen Gillan jeszcze w styczniu!

środa, 28 grudnia 2011

"The Doctor, the Widow and the Wardrobe", czyli Doctor Who na święta

Oj. Oj. Jak wiedzą już wszyscy, którym zdarza się odwiedzać whomanistycznego fejsbuka, wielce się zawiodłam. A nie miałam nawet wielkich oczekiwań co do tego odcinka, bo po prostu nie miałam czasu na oczekiwanie.

Ale zacznijmy od plusów. Fantastyczna muzyka. Kto jak kto, ale Murray Gold nigdy nie zawodzi. W obu znaczeniach tego słowa. Aczkolwiek miałam wrażenie, że jest tej muzyki za mało.

Drugi plus. To małe rude. Cyryl znaczy. Czy teraz w każdym odcinku będzie musiał być ktoś rudy? Jestem zdecydowanie za!

Piękna, bajkowa scenografia. Świat W Kartonie był bardzo urokliwym miejscem. Śnieżnie, drzewnie, gwiazdkowo, bardzo ślicznie, nic tylko wypatrywać pana Tumnusa wychylającego się zza tych świerków czy jodeł, czy ich kosmicznych odpowiedników. Również - świetne kostiumy! Uwielbiam lata czterdzieste, więc bezustannie zachwycałam się płaszczykami, broszkami, fryzurami czy innymi piżamami. Do tego doskonałe tapety. Zawsze zwracam uwagę na tapety.

No i naprawdę klawe efekty specjalne. 

Plusów w tej chwili więcej sobie nie przypominam, może powinnam obejrzeć ponownie, najlepiej jak już nie będę zachorzała, ale jakoś w tej chwili nie mam na to najmniejszej ochoty. Niestety. No, może troszkę.

Przejdźmy teraz do tego, co mi się nie podobało. Moje ogólne wrażenie jest takie, że odcinek, mimo kilku Momentów, był... nudny. Niewiele się działo, a to co się działo, było zupełnie bez ładu i składu. Oraz, jak słusznie zauważył zwierz, leciało schematem. A nawet dwoma: popkulturowym (szukamy zaginionego dziecka) i moffatowym (ach, siła miłości rodzicielskiej!). Co to tego drugiego, chyba mam za mało progesteronu. Albo nastąpiło zmęczenie materiału, bo ani mnie to wzrusza, ani bawi. A jeszcze jak Doctor przyjechał na Święta do Pondów, dał się zaprosić na obiad, a potem jeszcze URONIŁ ŁEZKĘ... Do tej pory jestem nieco zniesmaczona. I znów muszę się powołać na zwierza, który stwierdził, że tegoroczny odcinek świąteczny nie pozwolił nam zapomnieć, że to jednak serial dla dzieci. Marnie dosyć. Zdecydowanie Christmas Carol pozostaje moim ulubionym odcinkiem świątecznym (a teraz mam jeszcze plakat ze Świata seriali, więc hoho).

Co do Madge i wszechobecnych zachwytów, że Moffat wreszcie stworzył bohaterkę silną, niezależną od mężczyzn i działającą na własną rękę - whatever. Mnie akurat nie przeszkadzają towarzyszki w stylu Och, Doctorze, cóż to, ratunku! Wręcz przeciwnie, bardzo je lubię. Nie znaczy to, że życzyłabym sobie powrotu Amy. Ale taki Rory z drugiej strony... W każdym razie, chciałabym nowego towarzysza. W miarę możliwości płci męskiej. Drugą dopuszczalną opcją jest River, chociaż ona jest chyba lepsza z doskoku. I pomyśleć, że kiedyś nie przepadałam za tą postacią.

A więc, odcinek był moim zdaniem nieskładny, a jednocześnie schematyczny i przesłodzony. Przy tym - momentami bardzo głupi, nawet jak na standardy Doctora Who. Jakoś nie czuć w nim było magii Świąt...