Uwielbiam fanów Doctora Who! Świetne plakaty, wielka szkoda, że nie są oficjalne. Tyle że oni wszyscy nadal twierdzą, że nic nie wiedzą o współpracy międzydoctorowej na okazję pięćdziesiątych urodzin serialu. Ja bym im jednakowoż nie wierzyła. Cały czas mam nadzieję na konfrontację Dziesiątego z Jedenastym. Bo obawiam się, że Krzysiek nie da się namówić na powrót... Ale Paul McGann? Albo Peter Davison? A co Wy byście chcieli zobaczyć za rok? No, za półtora.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Tennant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Tennant. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 kwietnia 2012
Tennant w Warszawie!
To dopiero Tennant (Nie)Codzienny!
Nie tak dawno temu, jeszcze przed założeniem tego bloga, rozprawiałyśmy z Eriu, jakie to okrutne, że psychofanimy aktora, który przecież nigdy nie przyjedzie do Polski. O ile łatwiej jest wielbić jakiegoś piosenkarza czy innego, za przeproszeniem, członka zespołu. W takim przypadku jest znacznie większa szansa, że delikwent pojawi się u nas na jakimś koncercie i zrozpaczona psychofanka będzie mogła go zobaczyć na żywo. Oczywiście, można, jak co poniektórzy, wybrać się do Londynu na Much Ado About Nothing, ale przecież nie każdego na to stać. Albo: nie każdy (wbrew pozorom) jest na tyle szalony.
Niemniej, przyjazd Davida do Polski wydawał się być marzeniem ściętej głowy.
A tu proszę! Jak zapewne wszyscy już wiecie, David Tennant przyjeżdża do Polski, ponieważ BBC zgadało się z TVP i kręcą razem serial. Głównie w Warszawie. Produkcja nosi tytuł Szpiedzy w Warszawie i jest ekranizacją książki Alana Fursta pod tym samym tytułem. Ekipa będzie kręcić w Warszawie i w Krakowie, zdjęcia rozpoczynają się 11 kwietnia. Czyli jakby zaraz.
Fabuła serialu jakoś mnie nieszczególnie interesuje: tuż przed wojną, szpiedzy, ruch oporu, jakoś nie przepadam za takimi historiami, poza tym (jak stwierdziła moja przyjaciółka): skoro kręcą w Warszawie, to wiadomo, że o wojnie. Poza tym obawiam się, że skoro gra w tym David, to nie będzie mi się podobało i obejrzę tylko ze względu na niego. Chociaż, David w polskiej telewizji... Rozkoszna perspektywa. Mam tylko nadzieję, że nie przyjdzie im do głowy żaden dubbing! Jak chcecie się dowiedzieć więcej: artykuł i Wiadomości z 3 kwietnia (tu rzekomo 22 minuta, nie mogę sprawdzić, bo ich skrypt ze mną nie współpracuje i nic mi się nie wyświetla).
Cały czas nie do końca mogę w to uwierzyć.
Cały czas nie do końca mogę w to uwierzyć.
niedziela, 26 lutego 2012
Doctor Who. Dziewczę z paleniska
Na wniosek fanów Whomanistyki na fejsbuku obejrzałam sobie The Girl in the Fireplace. Nie obiecywałabym Wam cyklu recenzji odcinkowych, bo ani ze mnie recenzent, ani nie jestem na tyle systematyczna, żeby opisać wszystkie odcinki po kolei. Niemniej, jeśli dzięki tej notce sami nabierzecie ochoty na ponowne obejrzenie przygód Doctora w Wersalu, to cel osiągnięty.
Już sam początek odcinka jest doctorowy do szpiku kości. Scenarzysta najpierw serwuje nam Wersal, krzyki, tajemniczy zepsuty zegar i wołanie o pomoc do kominka, by za chwilę (tuż po czołówce) przenieść nas 3000 lat w przyszłość, na statek kosmiczny pozornie nie mający najmniejszego związku z fabułą.
Związek rzecz jasna po chwili się pojawia, ale i tak przez cały odcinek towarzyszy nam poczucie, że coś jest nie tak, a Moffat chyba przyjmuje jakieś niedozwolone substancje. Zabieg jest z jednej strony prościutki - skontrastowanie maszynerii statku kosmicznego, wszystkich tych kabli, diodek i czego tam jeszcze z pluszem, złotem i marmurem osiemnastowiecznej arystokratycznej Francji. Z drugiej strony jednak - jakże efektowny! Dwa światy niby są od siebie wyraźnie oddzielone, ale co i rusz przenikają się i łączą ze sobą. I o ile Doctor może się zachwycać kominkiem czy lustrem wiodącym do innego świata, to wyraz przerażenia i obrzydzenia na twarzy Reinette, kiedy trafia ona na statek kosmiczny pozostaje widzowi w pamięci na długo. Chociaż i tak najlepszy jest koń.
Oczywiście skontrastowanie dwóch świetnych scenerii Moffatowi nie wystarcza. Dorzuca nam do tego nieco makabry w postaci części ludzkiego ciała wplecionych w okablowanie. Creepy. Do tego - przeplatanie się zabawnych sytuacji, żarcików i śmieszków z poważnym zagrożeniem i momentami smutkiem, zazdrością i innymi nieprzyjemnymi uczuciami. Co ciekawe, nie wiem, kto tu miał stanowić główny element komiczny - Mickey czy Arthur? I co jest najstraszniejsze? Sama idea potwora spod łóżka, który ma czelność spod tego łóżka wyleźć i zawładnąć całym życiem dorosłego już dziecka czy może patrzenie na Doctora, któremu udało się nie stracić Rose, ale daje rady ocalić Reinette i skazuje ją na niekończące się oczekiwanie...
O nie! Ale mi się smęt włączył! Dość! W tym odcinku były też przecież MOMENTY!
Oczywiście każdy fan Rose, Dziesiątego i ich Wielkiej Nieskończonej Miłości zakrywa teraz oczy łapkami i zapowietrza się z oburzenia, ale dla mnie ta scena jest bardzo przyjemna. Dziesiąty całuje się z Renią aż miło, a że w sezonie drugim David nie był jeszcze aż tak zachudzony i nie wyglądał jak śmierć na chorągwi, to patrzy się na to tym milej. (Zwłaszcza, że neck!porn jest obecny). Że już nie wspomnę o tym, że Renia jest ładniejsza od Rose i nie ma tak ohydnie pomalowanych rzęs. Te rzęsy Rose widać przecież na jednym strasznym zbliżeniu i jest to jeden z dwóch momentów w tym odcinku wymagających schowania się za kanapą. Drugi to Mechanizm Zegarowy wyciągający łapę do Dziesiątego zaglądającego po łóżko małej Reni. Podskakuję ze strachu za każdym razem!
Wracając do wyższości Madame de Pompadour nad Rose. Jak pisałam wczoraj, chodzą ploty, że Sophia Myles wraca do Doctora Who, może nawet jako nowa towarzyszka. Ploty te powodowały, że podczas oglądania The Girl in the Fireplace zupełnie beznadziejnie zaciskałam pięści i mruczałam: zostaw Rose! Zabierz ze sobą Renię! Niestety, nic takiego się nie stało... A chętnie bym zobaczyła Rose i Mickey'ego usiłujących przetrwać w osiemnastowiecznej Francji. Bez TARDIS. Już nie mówiąc o tym, że Reinette zaskakująco szybko łapie wszystkie zawiłości Doctorowego życia i myślę, że dobrze by się razem bawili. I ile by było tańczenia... Khem, khem. Ciekawe, jakie łóżko ma Dziesiąty? Co więcej, Reinette zadaje pytanie, które zakończyło siódmy sezon: Doctor who? Może powtórne pojawienie się Sophii Myles w serialu ma być wskazówką, jaka będzie odpowiedź?
Co do samego odcinka, jest w nim stanowczo za dużo doskonale napisanych scen:
- Dziesiąty zachwycający się pięknem Mechanizmu Zegarowego. Ja tam go rozumiem. Zmierzyć się z czymś tak przemyślnie zaprojektowanym i estetycznym! A nie jakiś pierdzący Slitheen.
- Doctor zaglądający do umysłu Reinette. O ile nie lubię motywu my lonely angel, o tyle muszę przyznać, że scena jest dobra, dialog wzruszający, a Madame doskonale wyczuwa, czego Dziesiątemu do szczęścia potrzeba. Uśmiechnięty Doctor, to lubię.
- Pijany Dziesiąty! Czy raczej udający pijanego. Po pierwsze, świetnie wygląda w rozpiętej koszuli, z krawatem zawiązanym na głowie... Po drugie, monologuje o bananie. Tego nie da się przecenić. Dziesiąty zresztą jest świetnym aktorem! To chyba te lata doświadczenia w oszukiwaniu towarzyszy i ukrywaniu swoich uczuć (I'm always okey). Przypomina mi się Family of Blood i Dziesiąty udający przerażonego Johna Smitha. No i Sherlock, który bezustannie gra kogoś innego!
- Dziesiąty z tą wielką spluwą. Wiem, że to była gaśnica. Ale wyglądał BOSKO.
- Doctor, który przekonuje Mechanizmy Zegarowe, że kontynuowanie działania jest właściwie bez sensu i powinny sobie darować dalsze próby zrobienia czegokolwiek. Majstersztyk. No i jedno z głównych przesłań DW - nie musimy wcale działać przemocą.
- Wszystko, co mówi Reinette.
Podczas oglądania tego odcinka nie da się nie zauważyć, że pan Moffat lubi się powtarzać. Co najbardziej oczywiste: mała Renia i mała Amelka. Obie czekają na Doctora, obie nazywają go swoim wymyślonym przyjacielem, obie Doctor ratuje przed potworem czającym się w ich dziecięcych sypialniach i obu nie poznaje, gdy wraca do nich pozornie po chwili. Tylko tylko, że Amelii udaje się w końcu wyruszyć z nim w podróż. No i obu pannom udaje się pocałować Doctora. Zarówno w tym odcinku, jak i w Eleventh Hour Doctor używa frazy You've got some cowboys in here.
No i jeszcze:
[Reinette] What do monsters have nightmares about?
[Doctor] Me!
[Elliot] Are you scared of monsters?
[Doctor] No, they're scared of me.
Na koniec chciałam zaznaczyć, że mamy tu kolejny dowód na to, że BBC ma pięciu aktorów. Albo na to, że Doctor odwiedził świat Merlina, ponieważ Reinette spaceruje sobie po ogrodzie z Ginewrą. Innego wytłumaczenia nie ma.
A na koniec coś dla tych, którym udało się obejrzeć St. Trinian's 2.
sobota, 19 listopada 2011
poniedziałek, 31 października 2011
Whomanistyczny Przegląd Filmowy
Uwaga! Oglądanie dzisiejszego Przeglądu Filmowego może skutkować gwałtownym atakiem miłości do Davida Tennanta.
Ballada o Russellu i Julie
Jak wiecie, za Russellem nie przepadam, ale wielgachnych zasług dla serialu odmówić mu nie można. On i Julie Gardner przywrócili serial na ekrany telewizyjne po stanowczo zbyt długiej przerwie i WIELKIE DZIĘKI IM ZA TO! Do tego samego wniosku doszli zdaje się David Tennant, Catherine Tate i John Barrowman i postanowili uhonorować RTD i Julie (którą bardzo lubiłam, szkoda, że odeszła z serialu, ci nowi producenci to nudziarze) absolutnie fantastyczną piosenką. Posłuchajcie. Obejrzyjcie. Postarajcie się nie umrzeć z wrażenia. Tekst tutaj.
The Proclaimers I'm Gonna Be (500 miles)
Nie wiem, czy pamiętacie, ale fragment z Davidem tańcującym do tej piosenki wraz z zespołem The Proclaimers pojawił się już na Whomanistyce. Albo miał się pojawić. Nie pamiętam. W każdym razie – ja go widziałam. Widziałam, ale nie wiedziałam, że to część takiego genialnego przedsięwzięcia! Mam poważne podejrzenia, że to David Tennant jest autorem tego cudownego pomysłu. I ile znajomych twarzy z confidentiali! Tak, Danny, o tobie mówię.
Przy okazji, jeśli bardzo podoba się wam to wideo, może przyłączycie się do projektu whovian z tumblera i nagracie własną wersję? Szczegóły tutaj. Powodzenia! No i dajcie znać, jeśli uda wam się coś nagrać!
Let's do it! Let's do it! Let's do it tonight!
Na koniec jeszcze serdecznie dziękuję whomanistycznej społeczności na fejsbuku, bez której pewnie nie zauważyłabym żadnego z powyższych filmików.
środa, 17 sierpnia 2011
niedziela, 14 sierpnia 2011
sobota, 13 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Tennant w kinie - "Postrach nocy"
Niestety, na Fright Night, horror z Davidem Tennantem w jednej z głównych ról, trzeba będzie poczekać trochę dłużej, niż myślałam. Polska premiera filmu (pod tytułem Postrach nocy) będzie dopiero 2 września. Niemniej, należy się cieszyć, że w ogóle będzie i że zobaczymy półnagiego Davida z makijażem. W trzy de.
piątek, 5 sierpnia 2011
Tennant (Nie)Codzienny raz jeszcze
David Tennant i Catherine Tate dotykali tego kawałka papieru, który teraz leży sobie niepozornie na moim stoliku z Ikei. To stanowczo wywołuje we mnie niezdrowe reakcje. Chyba jednak nadal psychofanię. Wika jest fantastyczna! Kocham mój whomanistyczny fandom.
Tennant (Nie)Codzienny
Zaiste, nie codziennie znajduje się TAKIE zdjęcia.
Tak ucharakteryzowanego Davida będziemy mogli zobaczyć w nowym brytyjskim serialu komediowym This Is Jinsy. Tennant pojawi się w pierwszym odcinku jako organizator ślubów. No, ciekawe, jakie wesele ktoś taki może zaplanować! Więcej na DailyMail.
Davida w atrakcyjniejszej aranżacji można zobaczyć na okładce magazynu sci fi. Nawet ja muszę przyznać, że prezentuje się bardzo zachęcająco.
poniedziałek, 25 lipca 2011
Doctor Who - się dzieje! Pakiet niusów
Pozdrawiam was wszystkich deszczowo i nadmorsko. Leje deszcz, ale i tak jest super, w Trójmiastku mam największe zagęszczenie znajomych nerdów na metr kwadratowy.
Tymczasem w sklepie othertees pojawiła się kolejna koszulka z Doctorem Who! Poprzednia nawiązywała do Beatlesów, a ta - do Guns'n'Roses. Zresztą, zobaczcie sami.
Podoba się? Jeśli tak, to trafiła się wyjątkowa okazja! Przy zakupie użyjcie kodu Whomanistyka, a dostaniecie 10% zniżki! Bardzo dziękujemy, drogie othertees!
Natomiast ComicCon obrodził nam przyjemnymi filmikami. Po pierwsze, zupełnie nowy zwiastun drugiej części szóstego sezonu. Oj, będzie się działo! Ilu kosmitów! Cybermani, Anioły, Cisze, jakieś roboty, lalki, minotaur... No i może wreszcie okaże się, skąd Astronauta wziął się w jeziorze? I River z opaską na oku! Zaczynam się bać. Chcę już ten sezon. Na ComicConie zresztą zapowiedzieli, że emisja w USA zacznie się 27 sierpnia. Już niedługo! A na pewno szybciej niż się spodziewałam. Rzeczony zwiastun:
Na ComicConie była też Karen Gillan, która powiedziała, że wróci w siódmym sezonie. No ile można! Amy mnie już męczy, chcę kogoś nowego.
Z niedoctorowych spraw - piękny fragment Fright Night z Davidem Tennantem. Ostrzegam - on się ROZBIERA. Film w polskich kinach już 19 sierpnia.
Podoba się? Jeśli tak, to trafiła się wyjątkowa okazja! Przy zakupie użyjcie kodu Whomanistyka, a dostaniecie 10% zniżki! Bardzo dziękujemy, drogie othertees!
Natomiast ComicCon obrodził nam przyjemnymi filmikami. Po pierwsze, zupełnie nowy zwiastun drugiej części szóstego sezonu. Oj, będzie się działo! Ilu kosmitów! Cybermani, Anioły, Cisze, jakieś roboty, lalki, minotaur... No i może wreszcie okaże się, skąd Astronauta wziął się w jeziorze? I River z opaską na oku! Zaczynam się bać. Chcę już ten sezon. Na ComicConie zresztą zapowiedzieli, że emisja w USA zacznie się 27 sierpnia. Już niedługo! A na pewno szybciej niż się spodziewałam. Rzeczony zwiastun:
Na ComicConie była też Karen Gillan, która powiedziała, że wróci w siódmym sezonie. No ile można! Amy mnie już męczy, chcę kogoś nowego.
Z niedoctorowych spraw - piękny fragment Fright Night z Davidem Tennantem. Ostrzegam - on się ROZBIERA. Film w polskich kinach już 19 sierpnia.
wtorek, 19 lipca 2011
Hyyy... David Tennant z bliska
Whomanistyka miała specjalnych wysłanników w Lądku na niesamowitym przedstawieniu Much Ado About Nothing (Wiele hałasu o nic) z Davidem Tennantem i Catherine Tate w rolach głównych. Sztuka jest podobno fantastyczna, ale ja nie o tym. Po samym przedstawieniu można się udać na backstage, dopchać się do Davida i Catherine, dostać autograf, a nawet zrobić sobie z nimi zdjęcie! Tak, Wika i Mika z whomanistycznego forum przytulały się do Davida. Hyyy... Hyyy... A nawet zamieniły z nim kilka słów! Hyyy... Już myślałam, że miłość do Davida mi przeszła. Ale zdecydowanie nie.
Do rzeczy! Wika była tak uprzejma, że podzieliła się ze mną zdjęciami zrobionymi przez nią i zapoznaną na Pyrkonie Laire, która zrobiła Davidowi piękne, uśmiechnięte zdjęcie. Chociaż to pstryknięte przez Wikę też jest niczego sobie... Hyyy... JAKIE ON MA PIEGI. Uwielbiam.
To jeszcze nie wszystko! Chcecie na własne oczy zobaczyć, jak wyglądają bazgroły Catherine i Davida? Oto i pomazana ulotka! W wersji HQ możecie ją ściągnąć z chomika.
wtorek, 5 lipca 2011
czwartek, 23 czerwca 2011
Tennant (Nie)Codzienny. Dzień ojca
Jak to możliwe, że tego zdjęcia jeszcze tu nie było! Jak. Jak. Wszyscy na pewno już widzieli, ale i tak należy je wstawić, bo jest przesłodkie. Panie i panowie, David Tennant z córką!
Mała urodziła się jakoś pod koniec marca i ma na imię Olive, nie przepadam za tym imieniem, ale w końcu to nie ja będę musiała się z nim męczyć. Już nie mówiąc o tym, że wymarzyłam Davidowi syna, który wyglądałby identycznie jak on, żeby moje dzieci mogły się w nim kochać. Ale nic straconego, Davidzie! Rozmnażaj się jak najwięcej.
Szczęśliwi rodzice na spacerku. Georgia wygląda ładnie, a David jest szałowo ubrany.
No i przy okazji - wszystkiego najlepszego dla whomanistycznych ojców!
sobota, 18 czerwca 2011
Wiele hałasu o Tennanta i Tate
David Tennant i Catherine Tate w Wiele hałasu o nic, które pewne znane mi osoby zobaczą na żywo, bo specjalnie po to wybierają się do Londynu i strasznie, strasznie im zazdroszczę. Też chcę.
piątek, 17 czerwca 2011
czwartek, 31 marca 2011
Tennant (Nie)Codzienny
Plotek o córeczce Davida ciąg dalszy. Daily Mail donosi, że dziewuszka będzie miała na imię Olivia. Szkoda, że nie Jenny. To byłoby NAPRAWDĘ ZABAWNE. Chociaż pewnie nie dla niej.
Nius znaleziony przez Eriu z forum.
środa, 30 marca 2011
David Tennant ojcem!
Wszelakie źródła (głównie tumblr i twitter) aż huczą od plotek, że Georgia Moffet urodziła dziewczynkę! Nie ma jeszcze żadnych oficjalnych potwierdzeń, ale oczywiście życzymy wszystkiego najlepszego maleństwu i rodzicom.
wtorek, 22 marca 2011
doctorART - Doctor i Elżbieta
Kto pierwszy wymieni dwa spotkania Dziesiątego z królową Elżbietą I? Jeśli nie pamiętacie, zajrzyjcie na TARDIS Wiki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















